Witajcie :)
Ostatnio wpadło w moje ręce pewne masło do ciała, które z czystym sercem mogę Wam polecić. Jest to masło z firmy Bielenda z nowej serii "Bawełna".
W skład serii BAWEŁNA wchodzą:
Krem na dzień/noc
Skuteczny 2-fazowy płyn do demakijażu oczu
Delikatna kremowa emulsja do mycia twarzy
Peeling enzymatyczny + maseczka kojąca
Masło do ciała
Kilka słów od producenta na temat masła Bawełna:
Moja opinia:
Opakowanie: klasyczny słoiczek,pojemność 200ml, wygodne w użyciu.
Konsystencja: masło jest gęste, ma biały kolor i przyjemny delikatny zapach.
Działanie: masło dobrze nawilża skórę, szybko się wchłania nie pozostawia tłustej warstwy na skórze. Skóra po jego użyciu jest miękka i gładka. Jak obiecuje producent,masło likwiduje uczucie napięcia skóry oraz szorstkość.
Cena: 14,99zł
Polecam serdecznie!
wtorek, 24 kwietnia 2012
wtorek, 27 marca 2012
Maska na włosach, klapki na oczach
Witajcie,
bardzo długo zbierałam się, aby napisać dla Was tą recenzję. Nie pamiętam, kiedy ostatnim razem tak bardzo zawiodłam się na kosmetyku, wobec którego miałam tak duże oczekiwania. Miały być cuda, miód i orzeszki. A nie wyszło zupełnie nic. Kto jest sprawcą tego Żenującego Żartu Prowadzącego? Pat&Rub...
PAT&RUB by Kinga Rusin
Maska regenerująca
kuracja dla włosów zniszczonych i przesuszonych
Co obiecuje producent?
Odżywienie, wzmocnienie, nawilżenie
100% naturalnych składników: bez składników pochodzących z ropy naftowej, silikonów, glikolu propylenowego, pegów, bez sztucznych konserwantów, zapachów, barwników.
hibiskus, bringraj, mydlnica, oczar, masło shea, olej konopny, olej żurawinowy, witaminy B3, B5, B6, C, E, proteiny pszeniczne, woda cytrynowa
Poprawia wygląd i kondycję włosów zniszczonych i przesuszonych. Sprawia, że odzyskują one blask i elastyczność, stają się jedwabiste i odżywione. Maska działa również łagodząco i regulująco na skórę głowy.
Sposób użycia: maskę należy wmasować we włosy (zwilżone lub suche) i skórę głowy przed myciem. Pozostawić na 10-20 minut. Można owinąć głowę ręcznikiem. Umyć włosy szamponem.
Moja opinia:
Mam bardzo długie, suche na końcach, szybko przetłuszczające się przy skórze głowy włosy. Mają tendencję do puszenia się (zwłaszcza pod wpływem wilgoci) i rozdwajania. Produkty do stylizacji są właściwie nieodłącznymi partnerami codziennej ich egzystencji. Z natury jestem brunetką, ale ostatnio postanowiłam rozjaśnić włosy od połowy długości (ombre). Poszukiwałam zatem czegoś do silnego ich nawilżenia i wzmocnienia. No, wypisz wymaluj to co jest napisane na opakowaniu tej "cudownej" maski. Pani w Sephorze prawie rozpłynęła się wychwalając cuda, jakie będą się działy podczas jej stosowania. Co tak na prawdę się stało?
Minusy:
- cena (!)
- mała pojemność - 225 ml na włosy przekraczające połowę długości pleców? To nie może się udać...
- żenująca wydajność (maska wystarczy na zaledwie kilka użyć, ponieważ strasznie "tępo" rozprowadza się po włosach)
- śmierdzący zapach. Ja rozumiem, że to kosmetyk naturalny. Że nie ma konserwantów i takich tam ... Ale czemu to musi tak cuchnąć? Tego nawet nie można nazwać ziołowym zapachem (ziołowo to pachną kosmetyki np. Iwostinu). To jest najzwyczajniejszy w świecie smród!
- niezidentyfikowana konsystencja. Ni to budyń, ni to kisiel, ni to galaretka, ni zbita piana. Właściwie nie wiadomo co to jest. Pewne jest tylko jedno: nie można produktu nanieść na włosy tak, aby nie narobić bagnistych plam wokół siebie.
- krótki termin przydatności. 6 miesięcy?! Przy mojej częstości kupowania kosmetyków i ich testowania to stanowczo za mało. Chociaż przy marnej wydajności da się to zrobić.
- średnio ciekawe opakowanie
- brak wpływu na kondycję włosów. Zarówno długo- jak i krótkoterminową. Jest nawet gorzej. Włosy puszą się jeszcze bardziej niż przed użyciem kosmetyku. Trudno je rozczesać, plączą się i są matowe. Sterczą we wszystkie strony i nie chcą si układać. No i śmierdzą .... Żaden szampon tego smrodu nie usunie. Brak nawilżenia, wzmocnienia. Generalnie brak słów.
Plusy:
chyba żartujesz? No ok, można szpanować drogą maską przed koleżankami (dopóki nie będą chciały jej powąchać).
Cena: ok. 80 zł.
A miało być tak pięknie...
Miałam mieć włosy jak Pani Kinga, a jest gorzej niż było. Próbujecie na własną odpowiedzialność, bo ja już na to dziadostwo nawet nie spojrzę. Próbowałam używać tej maski na wszystkie znane mi sposoby. I regularnie i z odstępami czasu. Trzymaną długo i krótko. Efekt jest zawsze taki sam - opłakany.
Panią w Sephorze będę od tej pory omijała szerokim łukiem i nie uwierzę w ani jedno jej słowo. I że niby ten produkt otrzymał nagrodę "Best Beauty Buys 2010"?! Ktoś robi z ludzi idiotów ... Grunt to dać złudzenie ekskluzywności, a i tak ktoś się na to nabierze. Ja już na pewno nie.
środa, 15 lutego 2012
Mój osobisty numer jeden
Odkrycie roku 2012
W ciągu kilku ostatnich dni przeżyłam wielki szok. Wielki POZYTYWNY SZOK.
Parę miesięcy temu kupiłam nowy w szafie Essence puder transparentny. Trochę sceptycznie podchodziłam do tego produktu i dlatego przeleżał na mojej półce tak długi czas. Oficjalnie biję się w pierś. Żałuję, że tak późno po niego sięgnęłam. Ale mówi się "lepiej późno niż wcale".
Mam zaszczyt przedstawić Wam moje osobiste odkrycie 2012 roku:
Essence fix&matte! translucent loose powder
Transparentny puder sypki fix&matte! ujednolica i matuje cerę. Zapewnia trwały makijaż, bez efektu świecenia się przez cały dzień. Dopasowuje się do każdego odcienia cery.
Pojemność: 15,5 g.
Cena: ok. 15 zł.
Plusy:
+ utrwala makijaż
+ dopasowuje się do struktury i odcienia cery
+ daje efekt jedwabistej w dotyku skóry
+ bardzo drobno zmielony
+ nie zatyka porów
+ słabo wyczuwalny zapach
+ duża pojemność
+ MATUJE! Na bardzo, bardzo, bardzo długo. A musicie wiedzieć, że mam bardzo tłustą cerę i dotychczas długotrwały mat był niemożliwy. Poddałam go wielu próbom. Skóra wygląda jak tuż po nałożeniu makijażu przez ładne kilka godzin. Pod koniec dnia podkład nie spływa, nie waży się, nie wchodzi w zagłębienia skóry. Jeśli zaczynamy się powoli błyszczeć to jest to lekka poświata, a nie tłusta tafla.
Minusy:
- ograniczona dostępność (tylko w Drogeriach Natura i niektórych Douglasach)
- może bielić twarz (jeśli nałożymy za dużo produktu)
- jest tak drobno zmielony, że ma tendencje do wysypywania się z opakowania i pylenia
Jednym słowem: POLECAM! Warto wiedzieć, że jeśli ktoś używa podkładu to puder sypki jest kosmetykiem niezbędnym. Wchodzi on w miejsca do których nie dotarł fluid i uzupełnia jego działanie. Kosmetyk Essence wygrywa w tej kategorii i od dziś już nigdy się z nim nie rozstanę.
piątek, 10 lutego 2012
Manicure hybrydowy - co to takiego?
Ostatnio koleżanka zapytała mnie o manicure hybrydowy - ile wytrzymuje na paznokciach, czy można go usunąć samemu, czy też potrzebne jest biec z tym do kosmetyczki, itp. Idąc za ciosem postanowiłam napisać o tym osobny post.
Co to jest?
Manicure hybrydowy to żel UV (utwardzamy go w lampie UV - takiej do tipsów) w formie lakieru do paznokci. Przede wszystkim cechuje się krótszym w czasie nakładaniem (w porównaniu z żelem tradycyjnym i lakierem do paznokci), naturalniejszym wyglądem i zwiększoną trwałością. Warstwy nie są grube, a wprost przeciwnie - bardziej elastyczne od żelu. Jest to też mniejszy wydatek niż tipsy oraz (co najważniejsze) nie niszczy tak bardzo płytki paznokciowej (ponieważ nie musimy piłować każdej kolejno nakładanej warstwy).
Ile to wytrzymuje?
Nie dajmy się zwieść kosmetyczce, która zapewnia nas, że paznokcie po wykonaniu manicure hybrydowego wytrzymają w nienaruszonym stanie miesiąc, albo i dłużej. To że paznokcie wyglądają naturalniej (bo nie ma na nich tylu warstw co na tipsach) jest przyczyną większej wrażliwości. Trzeba jasno powiedzieć: WSZYSTKO ZALEŻY OD TWARDOŚCI NATURALNEJ PŁYTKI PAZNOKCIA. Jeżeli masz kruche i łamliwe paznokcie, to hybrydy wytrzymają maksymalnie 2 tygodnie. Z kolei paznokcie twarde będą w hybrydach wyglądały dobrze przez cały czas, ale nie zapominajmy, że one ROSNĄ. Po ok. 3 tygodniach nadają się do ściągnięcia.
Dodatkowo przypatrzmy się na jakiej firmie pracuje kosmetyczka (tzn. jakiej marki używa produktów). Ja osobiście korzystam z preparatów NAILS COMPANY, ponieważ mają dobrą jakość i są wytrzymałe. Godna polecenia jest także firma SHELLAC.
Jak to się nakłada?
1. Kosmetyczka standardowo przygotowuje paznokcie: piłuje, wycina lub odsuwa skórki (preferowane jest to drugie)
2. Tak przygotowane paznokcie odtłuszcza się, można lekko przeciągnąć blokiem polerskim
3. Nakłada się kolejno: bazę, warstwy lakieru, top (czasem top i baza to ten sam kosmetyk). Każdą warstwę utwardza się w lampie UV.
4. Warto zażyczyć sobie na koniec zabiegu wmasowanie oliwki w skórki i wtarcie kremu do rąk. Początkowe odtłuszczanie paznokci wymaga takiego zabiegu.
Ile to trwa?
To zależy od wprawy kosmetyczki. Przeciętnie cały zabieg zajmuje ok. 40 minut. Trzeba się jednak liczyć z tym, że w salonie zazwyczaj panuje ruch, trzeba odbierać telefony, itp. Dlatego całość może się przeciągnąć do godziny lub półtorej.
Jak zdejmować?
I rodzi się dylemat: u kosmetyczki czy w domu. Może sama sobie strzelę gola, ale uważam, że bezsensem jest przepłacać jeśli tylko podchodzi się do sprawy z głową (a właściwie z odpowiednim przygotowaniem). O ile wcześniej zaopatrzymy się w aceton (w hurtowni z artykułami kosmetycznymi) można samemu zabrać się za ściąganie hybryd. Nasączone acetonem płatki kosmetyczne przykładamy do paznokci. Dla lepszego efektu można każdy palec owinąć folią. Po 15 minutach ściągamy wszystko. I gotowe. Koszt usunięcia lakieru w gabinecie waha się od 20 do 50 zł.
Ile to kosztuje?
Cena w zależności od miasta i prestiżu salonu wynosi od 50 - 100 lub więcej zł.
Warto?
Spróbować zawsze warto.W większości salony oferują nam dużą gamę kolorów i możliwych wzorów do uzyskania na paznokciach. Możliwe jest też zrobienie hybrydowego frencha, ale trzeba liczyć się z tym, że koszt takiego zabiegu będzie już zdecydowanie wyższy.
Osobiście polecam kobietom, które chcą, aby ich paznokcie wyglądały naturalnie, a zarazem nie mają czasu ani ochoty w codzienne bawienie się w zmywanie/nakładanie lakieru do paznokci.
wtorek, 31 stycznia 2012
Inspiracje
Tęskniliście? Bo ja bardzo :) Niestety zaczął się najgorszy okres w życiu studenckim (czyt. sesja). Dlatego nie będzie mnie trochę. Ale nie ma się co martwić. Postaram się wrócić szybko z jakąś "odkrywczą" recenzją. Proszę mocno trzymać za mnie kciuki!
A tymczasem zostawiam Was z kilkoma inspiracjami, jakie zdołałam w ostatnim czasie zgromadzić na dysku komputera w przerwach od nadludzkiego zakuwania do egzaminów.
Enjoy!
środa, 18 stycznia 2012
Całuję Panią w słodkie rączki ...
I znowu słodkości. Tego nigdy za wiele! Było już pachnące czekoladą, pistacjami i pomarańczami ciało. Teraz skupmy się na dłoniach, których nie powstydziłaby się żadna szanująca się dama.
A gdyby tak połączyć piękny zapach z intensywną pielęgnacją? W końcu nastała długa, mroźna zima! Brzmi jak chwytliwe hasło reklamowe. Może jeszcze za parę groszy? I owszem. I to wcale nie jest żart...
Długo krążyłam wokół migdałowego balsamu do ciała z Farmony. Oj, bardzo długo. Chodziłam, wąchałam, i tak w kółko. Aż tu nagle pojawiły się kremy do rąk z tej samej serii. No i masz babo, musiałam kupić! Całą drogę powrotną do domu nic tylko wciągałam powietrze wielkimi haustami, jak astmatyk próbujący złapać oddech.
A oto sprawca całego zamieszania:
Farmona - Sweet Secret - Migdałowy krem do rąk i paznokci (słodkie trufle i migdały)
Informacja zamieszczona przez producenta na opakowaniu:
Słodka uczta dla ciała i zmysłów! Wyjątkowy kosmetyk o delikatnej, aksamitnej konsystencji i fascynującym słodkim zapachu został stworzony z myślą o tym, by rozpieszczać zmysły i ciało. Powstał na bazie słodkich trufli i migdałów, dzięki czemu zapewnia doskonałą pielęgnację skóry rąk i paznokci. Intensywnie nawilża, wygładza i regeneruje skórę oraz łagodzi podrażnienia, likwidując szorstkość naskórka. Dodatkowo wyjątkowo apetyczny, zniewalająco słodki zapach, zapewnia doskonały nastrój i uczucie komfortu.
Moja opinia o produkcie:
Czy to normalne, że mam ochotę zjeść własne ręce? Może i nie, ale gwarantuję, że po pierwszym użyciu tego kremu będzie miała ochotę zrobić to każda z Was. Co więcej, dłonie będą gładkie, nawilżone i zregenerowane. Co dla mnie jest bardzo ważne (a o czym nie informuje producent) produkt bardzo szybko się wchłania i nie pozostawia tłustej warstwy. Dlatego stoi przy moim laptopie w trakcie pisania tego postu i bezkarnie go używam kiedy tylko najdzie mnie na to ochota. A nachodzi. I to bardzo często ... Jeśli miałabym określić zapach tego kremu jednym słowem to byłoby to CIASTKO. Świeże, pachnące, z dużą ilością słodkich migdałów. Farmona jest jak dla mnie mistrzem w tworzeniu kompozycji zapachowych, które są bardzo zbliżone do tych występujących w naturze. Nie jest wyczuwalna żadna "sztuczność", ani "chemiczność". Nie ma też obawy, że kogoś zemdli. Ale można się za to uzależnić... A tubka jest spora (100 ml), więc jest duża szansa, że będzie to w moim przypadku nałóg długoterminowy. Cena jest tak śmieszna, że szkoda o niej wspominać.
P.S. Dla ciekawskich: w Douglasie zapłaciłam za krem 6,90 zł. :-) Słodko ...
sobota, 31 grudnia 2011
Za pięć dwunasta, czyli kosmetyczne uzupełnianie braków
Szybki post, ponieważ jutro czeka mnie pracowity dzień. Okres przedświąteczny i Sylwester zdecydowanie nie należą do chwil błogiego relaksu i odpoczynku w moim kalendarzu. Jednak wieczorem trzeba zabłysnąć. Musimy wyglądać jakbyśmy spały 10 godzin i leżały cały dzień u kosmetyczki oraz fryzjera. Ale od czego mamy kosmetyki? Nawet jeśli coś stoi na przeszkodzie i nie możemy należycie się wyspać, to trzeba stworzyć iluzję dobrego samopoczucia. Dlatego dzisiaj wybrałam się na zakupy (które w gruncie rzeczy same w sobie poprawiają nastrój) ...
1. Sephora - Perfecting cover foundation - 05 clair light porcelain
Kryjący podkład do twarzy, długotrwały, ma zapewnić idealnie gładkie wykończenie. Nie zawiera parabenów, sztucznych substancji zapachowych i nie zapycha porów.
Cena: 59zł - 30% (oferta ważna do 31.12.2011)
2. Sephora - Light veil foundation - 25 medium beige
Ultralekki podkład. Kompleks Soft-Focus doskonale maskuje niedoskonałości. Cera jest widocznie wygładzona, nabiera blasku i zachwyca naturalnym pięknem. Lekka konsystencja gwarantuje łatwość aplikacji i przyjemność noszenia. Podkład nie zawiera parabenów i nie zapycha porów.
Cena: 59zł - 30% (oferta ważna do 31.12.2011)
3. Sephora - Hydrating Powder Blush - 07 rose diaphane pink flush
Róż o działaniu nawilżającym. 12 odcieni w wersji matowej i brokatowej. Za sprawą nawilżającego kompleksu skóra na policzkach sprawia wrażenie zdrowej i jędrnej. Nie zawiera parabenów i nie zapycha porów.
Cena: 39 zł - 30% (oferta ważna do 31.12.2011)
4. Dermika - Nocne Życie - Ekspresowa maseczka bankietowa pod makijaż
Recenzja TUTAJ
Cena: 3,99 zł (promocja w drogeriach Natura)
5. Catrice - Welcome to Las Vegas - lashes for show-down (sztuczne rzęsy)
Cena: 15, 99 zł (dostępne w drogeriach Natura)
6. Essence - Kremowa pomadka do ust - 52 in the nude
Przyjemnie miękka, dobrze się ją rozprowadza na ustach. Co do trwałości można mieć pewne ale, lecz temu kolorowi jestem w stanie wybaczyć wszystko :)
Cena: 8,99 zł (dostępna w drogeriach Natura)
7. Perfecta - Oczyszczanie - Gruboziarnisty peeling do cery tłustej i mieszanej z minerałami morskimi i drobinkami orzecha
Bardzo, bardzo lubię. I kropka. Jedyny peeling (oprócz serii profesjonalnej Ziai przeznaczonej do salonów kosmetycznych), który daje poczucie dogłębnie oczyszczonej, gładkiej, jędrnej, świeżej i czystej skóry. Och i ach ;) Do tej pory używałam wersji w saszetkach (idealne do podróży). To jest moja pierwsza pełnowymiarowa tubka.
Cena: 12,99 zł.
8. Donegal - zmywacz do paznokci z gąbką
Łatwy i przyjemny w użyciu. Bez wacików, szybko i estetycznie usuwamy lakier z jego pomocą. Zawsze mam go w domu.
Cena: 3,59 zł
Subskrybuj:
Posty (Atom)




















.jpg)





















